Excerpt for I Ty zostań Św. Mikołajem! Krótki kurs praktycznego dawania prezentów. by Wojciech i Marek Wareccy, available in its entirety at Smashwords



© Copyright by Wojciech Warecki & Marek Warecki

ISBN 978-83-63290-00-9

ISBN 978-83-63290-01-6



Wszelkie prawa zastrzeżone. Rozpowszechnianie i kopiowanie całości lub części niniejszej publikacji jest zabronione bez pisemnej zgody autora.






opracowanie graficzne | Wojciech Warecki & Marek Warecki






korekta | Wojciech Warecki & Marek Warecki




I Ty zostań Św. Mikołajem! Krótki kurs praktycznego dawania prezentów.


Wydanie I

Warszawa, 2011




Wojciech Warecki Marek Warecki


I Ty zostań

św. Mikołajem!



Krótki kurs praktycznego dawania prezentów

2011

A w tejże chwili, wpółprzytomny ze wstydu i przerażenia, Mikołaj upuścił zawiniątko, kurczowo dotąd przy piersi trzymane. Upadło z szelestem na ziemię. Okrągłe placuszki z miodu, radość dzieci, potoczyły się po stopniach aż pod nogi tłumu.

Zofia Kossak-Szczuckam, Pierwsze dary św. Mikołaja, opowiadanie pochodzi z książki "Szaleńcy Boży".


Czy mieliście okazje być Św. Mikołajem? Mam nadzieję, że tak, bo jest to rzecz jedyna w swoim rodzaju. Być jego prawdziwym przedstawicielem na kilka chwil czy godzin…

Kilka lat temu zdarzyło się tak: już wychodziliśmy na wigilię (do mamy, ma się rozumieć). kiedy usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Stała w nich nasza sąsiadka z góry, mama Janka (3,5 roku) i Gabrysi (2,5).

- Przepraszam… ja wiem, że to może kłopotliwa prośba i tak nagle… Ale czy mógłbyś zostać u nas na chwilę św. Mikołajem? Bardzo prosimy!

I ani się obejrzałem, jak z moim psem Urwisem, szliśmy na górę. Ja miałem strój Mikołaja (raczej krasnalowaty) a pies został przebrany za renifera, co przyjął bardzo spokojnie. Wypadliśmy chyba nieźle, bo dzieciom się podobało a dorośli też zachowali stosowną powagę. Urwis dzwoniąc radośnie dzwoneczkami i machając ogonem (jak to renifer, wiadomo), obszedł całe mieszkanie a ja rozdałem prezenty, przemawiając stosownie tubalnym głosem („Ho, ho! Czy wszyscy byli grzeczni?”). Okazało się, że wszyscy i dostali prezenty. Janek i Gabrysia byli bardzo przejęci a Mikołaj uśmiechnięty, choć sumiaste wąsy wchodziły do nosa i bardzo swędziała go broda.

Mikołaj to jeden z najbardziej znanych i obecnych we współczesnych czasach święty, choć dywersanci chcą go przerobić na przerośniętego krasnala z nadwagą, trudniącego się handlem obwoźnym.

Dziś

Jak św. Mikołaj daje sobie radę w dzisiejszych czasach? No cóż, bywa różnie. Wiele firm w okresie świat wyznaczyło mu rolę naczelnego sprzedawcy i za jego pośrednictwem reklamuje absolutnie wszystko: od coca coli po nadzwyczaj „tanie” pożyczki pieniężne i samochody włącznie. Są i tacy, co już od maleńkości nie dają wiary jego istnienie.

Ale jest też na szczęście inaczej.

Istotą bycia Mikołajem jest dawanie innym i cieszenie się ich szczęściem, dlatego Przemek Saleta, który oddał swoją nerkę córce, zasługuje na tytuł Wielkiego Mikołaja. Zapewne będzie musiał zrezygnować z wielu rzeczy w przyszłości, zgodzić się na wyrzeczenia (raczej nie będzie mógł tak jak do tej pory uprawiać sportu). Nawet jego wpadki sportowe blakną przy tym czynie. Chwała mu za to.


Trochę historii. Kim był?

Nie wiemy o nim niestety za dużo i na dodatek legendy mieszają się z faktami.

To taki mały Smurf – mówiła – niebieskie paskudztwo. W głowie mu się pomyliło i wszystko zaczął rozdawać. Papa Smurf bardzo się trapił, przyrządził dla niego miksturę i oto mamy św. Mikołaja” – Tak, według ks. Jerzego Horzeli, opowiadała pewna pani przedszkolanka dzieciom.

Wedle przekazów pochodził z bogatej rodziny. Swoją diecezją (Myrą, znajdującej się południu Azji Mniejszej) zarządzał z troską i poświeceniem. Zdecydowanie bronił wiary (prześladowania Dioklecjana) a jak trzeba było, to – jak ponoć się zdarzyło na Soborze w Nicei (325), gdzie potępiono arianizm – niejakiemu Ariuszowi wymierzył siarczysty policzek, za co miał trafić do więzienia (pewnie dlatego, tym mniej grzecznym czasem, może dać rózgi).

Był człowiekiem bardzo zajętym, ponieważ całe życie spędził na pomaganiu innym ludziom a podopiecznych miał wielu. Zajmował się pannami na wydaniu, które cudownie ratował, podrzucając pieniądze rodzicom, którzy… cóż chcieli ich się pozbyć, niekiedy w sposób mało przyjemny (jak wieść niosła, jeden zubożały do cna ojciec chciał sprzedać trzy swoje córki do domu publicznego). Mikołaj przez komin podrzucił im trzy mieszki z pieniędzmi i to tak szczęśliwie, że wpadły do trzech pończoch i stąd się ponoć wziął się zwyczaj pozostawiania ich na prezenty. Mikołaj sam cały swój majątek rozdał biednym, czyniąc to całkiem niewidocznie i dyskretnie.

Szedł w sukurs znajdującym się w potrzebie żeglarzom i gdy trzeba było to, jak głosi legenda, uciszył fale. Wybawiał z tarapatów nieudacznych urzędników i choćby z tego względu w Polsce jest potrzebny szczególnie, aczkolwiek w legendach nic nie ma o tym czy ci biuraliści byli aroganccy i zarozumiali. Miał się przyśnić Konstantynowi i we śnie przekonać go, że byli fałszywie oskarżeni. Ciekawe, komu w Polsce musiałby się przyśnić?

Jest patronem Rusi i bardzo szanowanym świętym w prawosławiu, gdzie jest szczególnie ceniony, jako patron ukrzywdzonych i cierpiących.


Praca nad wizerunkiem

Jak wygląda?

Nobliwy, siwowłosy starzec z brodą, z pastorałem w ręku i infułą na głowie. Jego emblematem w sztuce są trzy kule.

Początkowo św. Mikołaj przybywał z południa, dlaczego – tego dokładnie nie wiadomo. Potem w swoim poemacie sportretował go Clemens Clarke Moore (1822) jako świętego, przybywającego gdzieś z Norwegii w saniach zaprzężonych w renifery i ten obraz zaadaptował się do tradycji.

W znanej nam powszechnie postaci, nieco pokracznej i krasnalowatej, Mikołaj powstał w latach 20 a ostatecznie stworzył go na potrzeby koncernu Coca Cola Fred Mizena i Huddon Sundblom. I ta reklama – trwająca dziesiątki lat – w ijała do głowy taki mikołajowy konterfekt.

Misja

Różnica pomiędzy oryginałem świętego a jego świątecznym, marketingowym wizerunkiem jest na tyle istotna, że wykorzystanie jego wizerunku dla potrzeb komercji, jawi się jako wyjątkowo przewrotne.

Ten, który dawał wszystko, co miał, ukrywając w tajemnicy swoje imię, stał się namolnym sprzedawcą dóbr wszelakich, pchający się natrętnie drzwiami i oknami, pracujący nie w trosce o dzieci i bliźnich, a o wyrobienie świątecznego planu sprzedaży. Wyprany z wszelkiej duchowości, ze sporą nadwagą, z jedną propozycją na ustach: Kup, kup, kup! Jak najszybciej, jak najwięcej!

Dlatego są tacy, co intensywnie zaczęli tropić oszusta i z nim walczyć o prawdziwego św. Mikołaja i ducha świąt Bożego Narodzenia, któremu to nawet uległ sam Scrooge z „Wigilijnej opowieści” Karola Dickensa.

Czy umiemy dawać prezenty?

Jak dawał prezenty Św. Mikołaj? Był dyskretny, bezinteresowny, znał potrzeby ludzi, którym pomagał, unikał rozgłosu a największą dlań nagrodą był fakt czynienia dobra. Ponoć nikomu nie udało się zobaczyć, jak obdarowywał innych. A robi to już od 1700 lat tak, że trochę czasu minęło (bo przecież chyba nie wierzycie, że prezenty pod choinką kupowali wam w sklepie dziadkowie i rodzice – oni tylko współpracowali ze św. Mikołajem).

Zakładając, że z bożą pomocą i dzięki ciężkiej pracy udało się wam zaoszczędzić jakiś skromny kapitalik na prezenty to, jak się do tego „mikołajowania” się zabrać?

Niewykluczone, że są tacy, co już w tym momencie przyklejają brodę i zakładają czerwone wielkie pantalony a psu nakładają rogi renifera, ale jak dawać prezenty swoim bliskim.


Czy znamy swoich bliskich?

Mówi się, że najlepszy podarunek to taki, który jest dawany prosto z serca i szczerze, gdzie mniej ważna jest cena prezentu a bardziej się liczy intencja, w jakiej został ofiarowany i radość obdarowanego.

Czy znasz dobrze swoich bliskich i czy wiesz o czym marzą i co najbardziej chcieliby dostać?

Może trzeba i sobie spróbować przypomnieć: kiedy to, tak zupełnie bez okazji, dałeś swojej żonie kwiaty, kupiłaś mężowi film, który chciał obejrzeć, ale nie mógł lub kiedy poprosiłeś dzieci, żeby wytłumaczyły ci dlaczego słuchają akurat tej muzyki?

Czasami jesteśmy tak zagonieni, tak przysypani kurzem codziennego zaganiania, że tracimy z oczu naszych bliskich. Dlatego przed udaniem się do sklepów (również tych internetowych) warto przeprowadzić taki mały, świąteczny rachunek sumienia.

Małe dziewczynki marzą o domku dla lalek, kiedyś o lalce Barbii (teraz już nie wiemy). Jankowi Tomaszewskiemu mama kupowała na gwiazdkę piłkę, z którą – jak opowiadał – spał w łóżku aż mógł wyjść na dwór i zagrać, gdy w końcu mrozy ustąpiły.

Trzeba nie tylko poświecić konieczną ilości czasu na poszukiwanie podarunków, ale przedtem na odkrycie prawdziwych potrzeb osoby, którą chcemy obdarować, a to wymaga choćby odrobiny refleksji.

Warto trochę wcześniej to zrobić, bo święta Bożego Narodzenia, jak rzadko jaka okazja, stwarza możliwość pogłębienia więzi rodzinnych, nawet tych mocno nadszarpniętych…


Na początek pytanie: czy dawać w prezencie pieniądze.

Nie jesteśmy za tym rozwiązaniem. Jest to trochę pójście na łatwiznę, na skróty. Jeżeli nie wiemy, co by ucieszyło naszych najbliższych, to jest to dla nas aż za bardzo widoczny znak, że w naszych relacjach coś nie jest tak. Praca jest bardzo ważna, ale nie powinna przesłaniać nam innych spraw, nie powinna aż do tego stopnia absorbować naszego życia, że przestajemy się interesować naszymi bliskimi.

Jakie prezenty są najcenniejsze? Oczywiście te, które sami zrobimy. Jest to widomy sygnał, że nie tylko poświęciliśmy swój czas i energię, ale i że myśleliśmy o obdarowanej osobie. Nie zawsze jednak jesteśmy aż tak uzdolnieni (albo odważni), nie zawsze praca pozwala nam wygospodarować tyle czasu, żeby móc zrobić to, co chcielibyśmy zrobić. Szkoda. Ale jeśli nadarza się tylko możliwość wykonania samemu prezentu – nie odrzucajmy jej. Właśnie takie podarunki po latach stają się najcenniejsze i nigdy się nie starzeją.

Dawanie prezentów jest sztuką i tylko częściowo zależy od pieniędzy. Nie zależy też od wieku obdarowywanego – każdy lubi znaleźć coś cieszącego serce pod choinką.

Najważniejsze to znać pragnienia swoich bliskich i pomyśleć przez chwilę, co by ich najbardziej ucieszyło. Bardzo pomaga w doborze odpowiedniego prezentu empatia, czyli umiejętność wyczucia się w emocje innych osób, spojrzenia na sytuację z ich punktu widzenia.

Jeżeli z tych czy innych względów nie dowierzamy własnej empatii, zawsze możemy zaproponować rodzinie (szczególnie, jeśli jeszcze mamy dzieci na wyposażeniu) pisanie listów do świętego Mikołaja. Może to być przednia zabawa, a i dowiemy się tego i owego o marzeniach naszych najbliższych.

Ważne i to bardzo jest nauczenie dzieci, zainspirowanie ich, aby one również dawały prezenty. To chyba najlepszy i zarazem najprostszy sposób, żeby w twoim domu nie hodować egoistów a w przyszłości – co nie daj Boże – narcyzów, nastawionych wyłącznie na zaspakajanie swoich potrzeb, patrzących roszczeniowo na świat. Brr... Zostawmy ten mało świąteczny temat…

Inna sprawą jest to czy dawać prezenty praktyczne, czy raczej takie bardziej „wymarzone”. Oczywiście idealnie byłoby połączyć jedno z drugim, niemniej nie zawsze jest to możliwe. W każdym razie trzeba pamiętać, że cechą dobrego prezentu, tak i każdej udanej niespodzianki, jest to, że jest w jakiejś mierze zaskakująca, nieoczekiwana. Jeśli zawsze dawałeś prezenty praktyczne, to może warto, abyś w nadchodzące święta (odrobinę) zaszalał? Jeśli dawałeś żonie na kolejne rocznice ślubu, gwiazdki zawsze zestawy garnków, noży to może w tym roku coś z zupełnie innego i może coś wyjątkowego, np. coś z kosmetyków (skoro nie stać nas na najlepszego przyjaciela każdej kobiety, czyli na brylanty…)?

Wystarczy, że zorientujesz się, co używa bliska Ciebie osoba i postarasz się kupić coś z „półki wyżej”. Dlatego warto i spróbować podpytać się znajomych, poszperać w Internecie a także pójść do sklepu i nie bać się spytać sprzedawcy. Pamiętaj, że nie zdziwią się są oni twoimi pytaniami; jest okres świąteczny a oni są specjalnie szkoleni w udzielaniu takich odpowiedzi.

Tu jednak rada: odłóż w portfelu taką kwotę, na którą możesz sobie pozwolić. Zawsze w sklepie znajdzie się lepszy, nowocześniejszy model, ale… nie zawsze możemy sobie na niego pozwolić. Nie ma takich pieniędzy, których nie można by wydać w sklepach. Jeżeli przemyślisz sprawę zakupów, to o trafieniu w prezentowy gust zadecyduje twój namysł i pomysł, a nie cena.

Pamiętaj też, że nie ma co przesadzać z liczbą prezentów. I tak można się cieszyć z dwóch – trzech, ale nie z dziesięciu! Uwierz nam: ilość nie przejdzie w jakość.

Z drugiej strony, jeżeli masz więcej niż jedną latorośl w swoim domu, a stan konta bankowego jest bardziej szczupły niż najbardziej wysmukła choinka, prezenty dla dzieci muszą być tak samo cenne! Uczucie braku sprawiedliwości może zepsuć nawet najwspanialej zapowiadającą się wigilię… Podobnie, jak jeden, wspólny prezent dla obu (wszystkich) dzieci. Nawet mądry Salomon nie potrafiłby rozsądzić, które dziecko ma się teraz bawić

Warto też zadbać o oprawę samego dawania. Nie wymagamy wpadania kominem, przebieranie za Mikołaja też nie jest bezwzględnie konieczne. Dużo ważniejsze jest ciepło i miłość, którą dajemy. Ale przecież rytuał rozpakowywania prezentów jest tak naprawdę rytuałem wspólnego dzielenia się radością!

Bo podarunek to znak, że kogoś rozumiemy, kochamy, pamiętamy o nim i zawsze z nim będziemy, a nie sygnalizowanie wszem i wobec swojej potęgi finansowej i przechwalanie się swoją szczodrobliwością.

Dawanie jest co najmniej równie przyjemne, jak dostawanie i warto poświęcić nieco czasu starań i pieniędzy, aby sprawić radość bliskim a może nawet i obcym.

Zdarza się jednak tak, że albo sami dostaniemy coś, co nas nie ucieszy. Czy trzeba wtedy okazywać swoje niezadowolenie, rozczarowanie, gdy oczy najbliższych są w nas utkwione z nadzieją, że trafnie odczytały nasze oczekiwania? Co wtedy zrobić, gdy staniemy się posiadaczami trzech takich samych swetrów, kolejnych okropnych krawatów, które będą wisiały w szafie? Naszym zdaniem wystarczy odrobina poczucia humoru i dystansu do samego siebie, aby móc z uśmiechem przyjąć i niechciany prezent. Być może jest to znak dla nas, że tak bardzo ukrywamy przed najbliższymi swoje zainteresowania i potrzeby, że nie są oni w stanie ich odczytać. Wyciągnij z tego wnioski.

Prezenty to drobny rewanż za te dary, które otrzymaliśmy od Pana Boga, na które, na co dzień często nie zwracamy uwagi i o których zapominamy. Przecież większości z nas jest tak szczodrze obdarowanych siłą, mądrością, urodą, bliskimi, miłością, dobrami i innymi talentami, które aż trudno wymienić wiec czasem warto komuś też coś z serca ofiarować.

Czy wierzycie w św. Mikołaja?

Bo to sprawa zasadnicza.

Ten święty jest zawsze wzywany, gdy jest jakaś paląca potrzeba i może też, dlatego patronuje tak różnym grupom zawodowym. Urzędnicy, żeglarze a i jeszcze te panny na wydaniu. Cierpiący…

Uwierz w Św. Mikołaja i rób, o co ciebie prosi w Święta Bożego Narodzenia i resztę roku. Naprawdę warto.

„Nie chcecie, to nie wierzcie, zostawcie tę przyjemność innym” - tak na jednym z forów internetowych napisała pewna internautka.

I jak zrobicie?




...Pomagamy Ludziom Rosnąć..., czyli nota o autorach Wojciech Warecki & Marek Warecki


Jesteśmy psychologami oraz członkami Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich; aktywnie kooperujemy z Fundacją Narodowego Dnia Życia oraz z portalem SilnaRodzina.Pl. Realizujemy autorskie i oryginalne programy doradcze i szkoleniowe dla wielu firm zagranicznych i krajowych. Przez wiele lat współpracowaliśmy z firmą Ernst & Young.

Od 1989 roku zajmujemy się przeprowadzaniem treningów oraz doradztwem psychologicznym szczególnie w zakresie:


  • Wspieranie rozwoju osobistego

  • Udzielanie wsparcie i pomocy psychologicznej w trudnych sytuacjach

  • Mediacje i prowadzenie negocjacji

  • Psychologia wpływu i manipulacji (rozpoznawanie i przeciwstawianie się manipulacjom)

  • Psychologia oddziaływania mass mediów (w tym nowe media)

  • Mobbing

  • Stres, psychosomatyka

  • Przeciwdziałanie uzależnieniom

  • Funkcjonowanie człowieka w organizacji

  • Prowadzanie szkoleń i treningów („umiejętności miękkie”);

  • Analiza oraz budowanie programów szkoleniowych

  • Kampanie public relation

  • Opracowywanie kampanii reklamowych.


Publikowaliśmy artykuły z zakresu szeroko rozumianej psychologii między innymi w takich pismach, jak: „Charaktery – czasopismo psychologiczne”, „Wprost”, „Spotkania”, „Cogito”, „Odra”, „Dziennik Bałtycki - Dodatek Praca”, „Gazeta Wyborcza – dodatek Praca”, „Forum trenera”, „Gazeta Dla Małych i Średnich Przedsiębiorstw”, „Najwyższy Czas”, „Opcja na Prawo”, „Personel i zarządzanie”, „Gazeta Bankowa”, „Polityka” a ostatnio współpracujemy z tygodnikiem „Tygodnik Solidarność”. Swoje artykuły zamieszczaliśmy ponadto na portalach: „Psychologia społeczna.pl”, „Opoka – laboratorium wiary”, „Reporterzy.pl”.

Udzielaliśmy wypowiedzi dla: PAP, „Rzeczypospolita”, „Personel”, „Businesmann”, „Newsweek”, „Czysta kampania” (TVN24). Mieliśmy też okazję wypowiadać się w radiu: PR I, PR III, Radio Plus, Radio Warszawa-Praga, PIN, TOK FM, VOX FM a także w programie TVN24 „Prześwietlenie”, TVinfor oraz Lajfczat.pl


W 20011 roku wydaliśmy książkę:

  • „Woda z mózgu. Manipulacja w mediach.” Wydawnictwo FRONDA (2011)


Ponadto napisaliśmy i opublikowaliśmy następujące książki:


Wydawnictwo „Poltext”:

  • „Słowo o manipulacji, czyli krótki podręcznik samoobrony” (2005);

  • „Słowo o mobbingu, czyli jak radzić sobie z dręczycielem w pracy” (2005);

  • „Na co wpływają dziennikarze i co ma wpływ na dziennikarzy” (2006)


Grupa Wydawnicza „Helion”:

  • „Praktyczny przewodnik dla uczestników szkoleń, czyli jak przeżyć każde szkolenie”, (2006)


PROMIC Wydawnictwo Księży Marianów:

  • „Być mamą” (2008)

  • „Być tatą” (2008)

  • „Być młodym i…” (2009)

  • „Być zakochanym…” (2009)

  • „Być czterdziestolatkiem” (2009)

  • „Być teściową” (2009)

  • „Być babcią” (2010)

  • „Być dziadkiem” (2010)

  • „Być przyjacielem” (2011)


W WERSJI ELEKTRONICZNEJ MOŻNA NABYĆ NASTĘPUJĄCE NASZE E-BOOKI:

 „Baśnie dla Managerów i Handlowców. Jak Julek Z Własnymi Myślami Walczył I Wreszcie Najdzielniejszym Sprzedawcą Został.”


„Dawno, dawno temu, gdy na świecie był tylko jeden podatek „dziesięciną” przez prosty lud zwany, żył sobie pewnego razu bardzo zdolny, acz i bardzo ubogi, młodzian o dźwięcznym imieniu Julek.”

Każdy handlowiec, każdy sprzedawca wie, że w jego zawód wpisane są niepowodzenia i porażki. Umiejętność radzenia sobie z nimi jest kluczem do osiągania sukcesów, zarówno w pracy jak w życiu codziennym. Zdaniem autorów, aby móc stawiać czoło trudnościom, konieczna jest praktyczna umiejętność wykorzystania naukowo potwierdzonych osiągnięć z psychologii, np. z psychologii kognitywnej i właśnie dlatego szczególnie warto sięgnąć po dorobek prof. Martina Seligmana.

Autorzy odeszli od sprawdzonej formuły poradnikowej i zaproponowali teraz czytelnikom pewną odmianę i stosując zasadę „bawiąc uczyć – ucząc bawić”, napisali zabawną baśń, gdzie pradawne smoki odgrywają rolę mentorów.



 „Jak przeżyć w organizacji (część I i II)”

Napisana niezwykle lekkim stylem, z poczuciem humoru o całkiem poważnych problemach, z którymi musi się wcześniej czy później zetknąć zarówno doświadczony pracownik (z szefem włącznie) jaki i zwykły pracownik.

Charakterystyczną cechą tych doświadczonych psychologów-praktyków jest nakierowanie na realne i pragmatyczne możliwości poradzenia sobie w zaistniałych sytuacjach, czyli na podejmowaniu jedynie takich działań, które gwarantują skuteczność. Jest to niezwykle ważne, bo przecież każdy z nas na co dzień może spotkać się z manipulującymi kolegami z pracy. Czy nie równie często mówimy – jak jeden z autorów listu - że: Mam kompletnie „porąbanego” kierownika! Nikomu żyć nie daje a już na mnie uwziął się szczególnie!? Wypalenie zawodowe staje się realnym zagrożeniem dla każdego z nas.

Ale walor tej książki polega również na tym, że nie ogranicza się do przedstawiania skutecznych sposobom radzenia sobie z mobberami, narcyzami czy wręcz z psychopatami, z którymi możemy mieć nieszczęście spotkać się w pracy, ale również kładzie nacisk na rozwój własnych umiejętności, np.: pracy w zespole, kreatywności czy osiągnięcia satysfakcji z pracy. Nie tylko dla nowego pracownika bardzo ważne jest uświadomienie sobie, w jaki sposób można zostać gwiazdą w pracy (bez lizusostwa i wazeliny) a z drugiej strony, co robić ażeby nie stać się czarną owcą.

Bardzo przyjazna czytelnikowi jest konstrukcja książki, która składa się z wielu krótkich rozdziałów, przez co można ją czytać dosłownie w każdej sytuacji i zacząć jej lekturę od tych rozdziałów, które w danym momencie są nam najbardziej potrzebne.

Czy zarządzanie musi być śmiertelnie poważne? Na tak postawione pytanie każdy, kto przeczyta tą książkę z ulgą odpowie – nie!

A jeśli ktoś zechce mimo tych zalet ponarzekać sobie, to niech robi to fachowo i najpierw przeczyta sobie rozdział o narzekaniu, przy którym – podobnie jak przy innych – nie sposób się nie uśmiechnąć.



 „Słudzy nieużyteczni” ISBN 978-83-933757-7-6 Ilość stron 117

Wywiad z Jezusem w studiu telewizyjnym? Czemu nie! A czy chciałbyś, aby Jezus był Twoim szefem? Na pewno? Jaka jest technologia nawrócenia? Czy jedynie ktoś święty i prawy może mieć stygmaty? Skądże znowu! W jaki sposób Jezus bronił się przed manipulacjami? Jak wytrenować bycie odważnym?

„Słudzy nieużyteczni” to zbiór artykułów, w których autorzy – doświadczeni psycholodzy, mający w swoim dorobku już kilkanaście książek wydanych w takich wydawnictwach, jak: FRONDA, HELION, PROMIC Wydawnictwo Księży Marianów, POLTEXT oraz wiele publikacji na łamach m.in.: „Najwyższego Czasu”, „Opcji na Prawo” jak i „Pomocnika Psychologicznego POLITYKI”, ”Odry”, „Charakterów – czasopisma psychologicznego” – w bardzo zaskakujący sposób powiązują problematykę wiary z psychologią czy filozofią, ale i z ekonomią, i medycyną oraz z… humorem, co w połączeniu z różnorodnymi formami (wywiad, wypowiedzi internautów, esej) powoduje, że nie można się oderwać od lektury, a samą książkę można czytać od dowolnie wybranego rozdziału.


 „Kibice strzelają… śmiechem! Mundial 2006

Śpieszmy się kibicować Polakom, tak szybko odpadną... Wprowadzić zasady gry sprawdzone przez INKÓW!

Ktoś powiedział, że największy przebojem eksportowym w polskim sporcie są… kibice, a zwłaszcza kibice piłki nożnej! Ostatni raz na wielkiej imprezie piłkarskiej Polska była na Mundialu w Niemczech 2006 roku, gdzie dostała niesławne baty.

Postanowiliśmy przypomnieć, co się wtedy działo i jak o tym pisali kibice piłkarscy na forach internetowych i – wierzcie nam albo nie – jest to wielce pouczające i bardzo śmieszna lektura. Możemy tak mówić, bo tę książkę napisali sami kibice przy naszym minimalnym udziale. Czy w roku 2012 czekają nas podobne gorzkie żale piłkarskie? To wielce prawdopodobne! Miłej lektury!


Niebawem w wersji elektronicznej ukażą się:

 „Baśnie dla Managerów i Handlowców. Smocze sieci.”

Czyli Jak Dzielny Młody Menedżer Lucek Najwartościowszym Pracownikiem Firmy wybrany został i rękę pięknej Prezesówny otrzymał.



 „Portret złego”

Jak się robi tworzy psychologiczny seryjnego mordercy? Jakimi technikami manipulacyjnymi posługują się najczęściej seryjni mordercy.



 „Psychopomocnik dla pragnących się zmienić

Ta książka jest dla wszystkich, którzy mają odwagę popracować nad sobą. Kształcić w sobie cechy pozytywne, jak na przykład odwaga czy eliminować negatywne, jak na przykład toksyczne myśli, powodujące depresję. Mamy nadzieję, że pomożemy wszystkim poczynić choćby mały krok na tej drodze.


 „Być jak Jose Mourinho. Psychologia dla trenerów”

Czy Jose Mourinho nie zna nikt? Jednak to i owo można o nim się dowiedzieć. Jakie tajemnicze umiejętności decydują o tym, że jest najlepszym trenerem na świecie? Czary czy wiedza i ciężka praca? Kim jest naprawdę Special One? Szamanem czy naukowcem – erudytą i niezawodnym liderem zespołu, obdarzanym wielkim zaufaniem przez zawodników?



więcej: www.warecki.pl

tel. 509 274 053



Download this book for your ebook reader.
(Pages 1-17 show above.)